Przeciek na dachu rzadko zaczyna się na środku równej papy. Zaczyna się przy wpustie, przy attyce, przy kołnierzu komina albo na zakładzie, który odszedł od słońca. Dopiero potem woda idzie pod pokrycie i wychodzi trzy metry dalej, na suficie. Dlatego hydroizolacja dachu to nie malowanie połaci „na kolor”, tylko zamknięcie tych miejsc i dopiero wtedy warstwa na resztę.
W Sucha Chata robimy hydroizolacje dachów w Poznaniu i na terenie aglomeracji. Materiał znamy z własnego składu: płynne membrany, powłoki silikonowe i MS, grunty, geowłókniny do zbrojenia detali. Ceny nie ma w tabelce. Dach z papą z 1998, hala z blachy i stropodach nad mieszkaniem to trzy różne zużycia, trzy różne przygotowania podłoża i trzy różne terminy. Wycena jest po wejściu na połać albo po zdjęciach wpustów, attyk i stanu pokrycia.
Jak pokrycie siedzi na podłożu, nie ma wielkich pęcherzy i konstrukcja jest sucha od spodu, płynna membrana często wystarcza. Najpierw schodzi mech, luźna posypka i odspojone zakłady. Pęcherz się tnie, suszy i podkleja. Potem grunt pod system i powłoka w grubości z karty, nie w jednym „przejściu na oko”.
Silikon i membrany MS dobrze znoszą słońce i wodę, która po deszczu stoi chwilę przy wpustach. Bitum na płaskim dachu po latach twardnieje i pęka. Nowa powłoka ma po to elastyczność, żeby pracować z papą, nie żeby przykryć luźny arkusz. Jak papa chodzi pod nogą, najpierw schodzi ona, nie membrana.
Blacha to osobna historia: tłuszcz, korozja, luźne wkręty i dylatacje arkuszy. Grunt musi złapać metal. Sama guma w płynie na rdzy odchodzi płatami po pierwszym lecie. Dachówki i blachodachówka na skosie rzadko dostają całą połać płynną membraną. Tam częściej zamyka się kosz, komin i obróbkę, nie maluje się całego stoku.
Można położyć ładną, równą membranę na 200 metrach i zostawić suchy kołnierz wpustu który po ulewie i tak kapie. Dlatego detale idą pierwsze: wpusty, wywinięcie na attykę, dylatacja, świetlik, przejście instalacji. W świeżą warstwę wchodzi geowłóknina, druga warstwa zamyka tkaninę. Suchy pasek włókniny przy kominie nic nie uszczelnia.
Spadek i drożność odpływu sprawdzamy zanim otworzy się wiadro. Membrana nie zrobi spadku. Dach bez odpływu po nowej powłoce dalej stoi w kałuży, tylko ładniejszej. Zimą dochodzi odśnieżanie. Cienka powłoka bez zbrojenia w ciągach komunikacyjnych nie lubi ostrej łopaty. To trzeba powiedzieć na starcie, nie po reklamacji w marcu.
Warunki też rządzą terminem. Deszcz na świeżą membranę, praca na mokrej papie i upał, w którym masa zasycha zanim zwiąże, psują efekt niezależnie od chemii. Czasem lepiej poczekać trzy dni niż położyć warstwę, którą i tak trzeba zdejmować.
Nie ma stawki „od… / m²” na tej podstronie, bo metraż połaci to zwykle mniejsza część kosztu. Większa to stan papy, liczba wpustów, wysokość attyki, dojście, asekuracja i to, czy po dachu chodzi się codziennie. Dwa budynki po 150 m² potrafią rozjechać się o całą fakturę.
Po oględzinach dostajesz zakres: co schodzi, co zostaje, jaki system, ile warstw, gdzie zbrojenie, ile dni pogody trzeba zarezerwować. Jeśli dach nadaje się tylko do zrywania i nowej papy, powiemy to. Nie pchamy płynnej membrany na pokrycie, które trzeba zdjąć.
Materiał możemy dać z naszego składu przy ul. Straży Ludowej 37a albo wliczyć w realizację. Inwestor, który chce sam malować, dostaje dobór i instrukcję zużycia. Inwestor, który chce oddać połać, dostaje ekipę i odbiór detali, nie tylko „pomalowane na szaro”.
Jak dach już kapie, nie czekaj na „ciepły, suchy tydzień w czerwcu”. Do tego czasu moknie ocieplenie i strop. Zgłoś stan pokrycia i zdjęcia wpustów – od tego wychodzi realna wycena, nie od hasła hydroizolacja dachu.